Noc była długa, jak
Noc była długa, jak wieczność. Potem powietrze zaczęło nasiąkać jasnością. Wstawał dzień. Przez dziurki między dachówkami świdrowało słońce. Na podwórzu zagdakały kury, zagęgały gęsi. ?Cip, cip, wołała stara szafarka, cip, cip, tu tu tu, malutkie!" I słychać było poruszenie wśród drobiu, kiedy sypnęła ziarno. To było straszne. Ten zwyczajny, całkiem zwyczajny dzień, wstający nad przeraźliwie pustym, zupełnie innym światem. Inio skupił się cały w jednej jedynej myśli: ?Muszę żyć. Jeżeli mnie Pan Bóg dotychczas ocalił, widocznie mam jeszcze coś do spełnienia. Muszę żyć." Trzymał się tej świadomości, żeby nie oszaleć. Czuł, że daje mu uspokojenie i siłę do przetrwania. Andrzej był bardzo osłabiony utratą krwi i zupełnie złamany. Przyszła noc - i znowu dzień. Coraz bardziej męczyło ich pragnienie. Próbowali żuć herbatę, którą znaleźli w jednym z woreczków. Potem zapalili papierosy. Zakręciło im się w głowach. Dym zakotłował w wąskiej przestrzeni i cienkimi strużkami zaczął przeciekać na strych. W tej chwili wlazł tam Niemiec. To był koniec. Ale Niemiec zobaczył w kącie strychu kilka skór źrebięcych. Słychać było jego zadowolone pomruki, kiedy zwijał je i zabierał na dół. W pokoju na pierwszym piętrze ciągle ktoś siedział. Czyścili broń, grali w karty. Męka przedłużała się w nieskończoność. Tak nie można było dłużej.
cheap phone cards | barum bravuris 2 bydgoszcz | materiały budowlane małopolska