Możliwe. Ale sensowne kryteria tamtej, powiedzmy: wyjściowej, pierwszej w takiej skali selekcji sformułowali wyraźnie i rozpowszechnili w pewnej przynajmniej grupie społecznej kapiści lub ich przyjaciele. Mniemanie, jakoby ta selekcja zakorkowała na długie lata dostęp do ekspresyjnych wartości malarstwa, wydaje się zupełnym nieporozumieniem. Wartości te potrafimy naprawdę zrozumieć tylko pod warunkiem, by w historycznym łańcuchu nie brakowało tamtego ogniwa.
Ów świadomy, selektywny stosunek do przeszłości, jaki mieli apostołowie dobrego malarstwa, to istotna ich przewaga nad koryfeuszami nowoczesności. Awangarda nie miała bowiem do przeszłości żadnego właściwie stosunku. W kulturze ?- także w sztuce -- niełatwo jest budować, jeśli samemu uważać się za początek. Jeszcze w roku 1934 Strzemiński pisał (w zbiorowym dziełku O sztuce nowoczesnej), że ?dobrymi majstrami byli np. Stanisławski i Chełmoński na tle impresjonizmu" oraz że ?impresjonizm ?Sztuki? krakowskiej był odpowiednikiem impresjonizmu francuskiego". Zadziwiające materii pomieszanie. Bo Strzemińskiego ta stara materia w istocie nie obchodziła. Nie była nowoczesna. | |
|