intelektualnego i artystycznego,
intelektualnego i artystycznego, póki następny rozkaz władz Kedywu nie wyznaczył im nowej akcji. Inio cieszył się ogromnie, że w każdym środowisku uważają go za swojego: In za stuprocentowego żołnierza, ówdzie za typowego artystę. Świadomość * woj ej wszechstronności, radość tego, że staje się pełnym człowiekiem, chował dla siebie. Zaczął pisać w tajemnicy powieść autobiograficzną. Nie wiiin, kiedy na to czas znajdował. Przeczytał mi, pod sekretem, kilka rozdziałów. Były jędrne i dowcipne, zaskakujące trafnością obrazowego nakreślenia osoby ludzkiej, świadomej tego, że porywają wielki prąd historii i albo ją zatopi, albo wyniesie na wierzch mocniejszą i zwycięską. Tak nie było powiedziane w owej powieści, ale takie wrażenie mi zostało. Pamiętam tylko gorący i finezyjny zarazem wątek miłosny, a także opis akcji dywer-nyjnej i wnikliwe uwagi psychologiczne w tym rozdziale, gdzie młody człowiek wszystko to, co w nim rozwijało się i dojrzewało, postanawia mzeżyć w innych niż dotychczas ramach. I wyjeżdża do Warszawy. Warszawa, to dla Inia nie był rozwój. To był po prostu wybuch. Już w pierwszym okresie, przed tragedią zbydniowską, zrobił ogromny krok nu drodze do znalezienia najlepszych swoich możliwości. Potem, kiedy przyszedł do siebie, pogłębiony i okrzepnięty, każdy niemal dzień był nknkicm naprzód. Zawadiactwo zmieniało się w dojrzałą, spokojną odwagę. 1'izcżycia i problemy stawały się coraz trudniejsze i coraz bardziej przej-nmjącc, a jednocześnie określały się coraz jaśniej. Sztuka nabierała nowego /ii.uzenia i nowego blasku.
| |